sobota, 21 lutego 2026

Wspomnienia Stanisławy Becińskiej - Kujawskie Wesele

„Wspomnienia” Stanisławy Becińskiej, wprowadzające w atmosferę kujawskich godów weselnych od 1908 r. do lat osiemdziesiątych naszego wieku.


„Po 80 latach z przyjemnością wspominam wesela, które dawniej odbywały się na Kujawach. Potrawy były zwyczajne, skromne, podawane na glinianych miskach. Przepięknym zwyczajem było stawianie „goika” przed panną młodą, którą sadzono w narożniku pokoju twarzą na wschód słońca, żeby długo żyła i była szczęśliwa. Szkoda, że ten zwyczaj zaginął.

Miałam 5 lat. Moi rodzice jechali na wesele do brata matki i mnie ze sobą zabrali. Było dużo gości, ale mnie nic nie interesowało tylko „goik” przybrany na kolorowo, obwieszony piernikami, świeczkami i różnymi ozdobami. Pytałam matkę, dlaczego go postawiono. Wytłumaczyła mi, że jak będą czepić pannę młodą, to ją nim zastawią, żeby pan młody nie widział, i będą śpiewać ładną piosenkę o tym „goiku” i że po czepieniu pan młody przeskoczy przez stół. Gdy to uczynił i wyszczerbił talerz, wszyscy się śmiali, a ja się zlękłam zaczęłam płakać i usunęłam. Obudziłam się w swoim domu. Żal mi było tego wszystkiego, co na „goiku” wisiało.

Gdy miała 15 lat, byłam zaproszona na wesele ciotecznej siostry do Płowiec jako starsza druhna. Muzykantów było trzech: skrzypce, klarnet i basy. Każdemu kto przychodził czy przyjeżdżał grali marsza. Na śniadanie był chleb, kiszka i mleczna kawa. Potem druhny przypięły sobie białe kokardy do warkoczy i swoim drużbom, z którymi miały być w parach w kościele, też taką do wykładu marynarki. Przywiązano też wstążki muzykantom do instrumentów i fornalom do batów. Przed odjazdem do kościoła drużba poświęcił państwo młodych i gości.

Młoda para pojechała bryczką, a goście wozami, bo to było wesele włościańskie. Ślub był na sumie w Witowie. Byli na nim dziedzice z Płowiec, p. Biesiekierscy.

Po przyjeździe z kościoła kucharki powitały nowożeńców chlebem i solą, muzykanci grali marsza, a goście tańczyli przed domem, bo w mieszkaniach szykowali do obiadu. Podano rosół z kluskami, mięso, ziemniaki, kapustę z fasolą, chleb i butelkę z gorzałką. Osoby siedzące przy stole piły jednym kieliszkiem. Były tylko widelce. Po obiedzie wyniesiono stoły i wszyscy tańczyli. Mój drużba stanął przed muzykantami i zaśpiewał kujawiaka, którego oni zagrali. Po przetańczeniu inne pary stawały przed nimi i śpiewali na przemian drużbowie z druhnami. Tak się bawili aż do dużego obiadu, który kucharki szykowały na godzinę 12 w nocy.

Na obiad był barszcz z czerwonych buraczków z ziemniaczanymi kluskami, mięso wieprzowe i z drobiu, chleb, kapusta. Starszy drużba nalał gorzałki w kieliszek i wygłosił mowę do wódki. Wypił ją i po kolei wszystkich nią częstował. Zaczynały się oczepiny. Teściowa i chrzestna, odpinając wianek, na przemian śpiewały, a muzykanci każdą zwrotkę odgrywali.

Potem panna młoda tańczyła po kolei ze wszystkimi ze i każdy kładł na talerz pieniądze na wiano dla młodej pary. Na weselach gospodarskich nie zbierano ich, gdyż uważano, że to nie honor. Dawniej nie było w modzie przywożenie prezentów dla nowożeńców.

Na śniadanie był barszcz, kiełbasa, mięso, chleb, wódka i kiszka. Po śniadaniu goście odjeżdżali do domu. Niektórzy podochoceni trunkami płatali figle.

Wesela na Kujawach były różne: gospodarskie, włościańskie i służby dworskiej. Byłam u włodarza w Kwilnie. Ślub był na sumie. Goście wsiedli na wozy w 4 konie zaprzężone. Gdy dojeżdżaliśmy do granicy drugiego majątku, konie stanęły, bo fornal „zgubił” bat. Musieliśmy się złożyć na nowy. Wtedy bat się znalazł i pojechaliśmy do kościoła.

Potrawy były podobne jak na weselu włościańskim: rosół, mięso, kiełbasa, ziemniaki, gorzałka. Ściągnięty pannie młodej bucik musiał jej mąż wykupić pół litrem wódki.

Rano udano się przed dwór i tańczono. Właściciele folwarku się przyglądali, następnie dali młodym na wiano. Sprzed dworu wróciliśmy do domu weselnego.

Teraz wesela są huczne, bogatsze w jedzenie, niż w dawniejszych latach, ale piosenek tyle nie śpiewają, a i tańce nie takie jak dawniej. Atmosferę tamtych wesel pamiętają tylko starsi ludzie.”


tekst Adam Beciński



Tekst w „Weselu na Kujawach" (F. Beciński, Włocławek 1996) pięknie opisuje zwyczaj Kujawski związany z obrzędem weselnym, potrawy jakie jadano, w jaki sposób bawili się goście zarówno na wsi jak i dworach. Zawiera istotne dla etnografii i historiografii elementy folkloru kujawskiego, który dziś jest już rzadkością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz