środa, 11 lutego 2026

Hodowla zwierząt na Kujawach w średniowieczu

Hodowla zwierząt w okresie średniowiecznym była głównym sposobem pozyskiwania mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego, jak na przykład skór, wełny czy mleka. Prawie na wszystkich stanowiskach archeologicznych z terenów Kujaw ilościowo dominuje bydło, na drugim miejscu była hodowla świń, a dalej owiec i kóz. Na terenie grodów parcele mieszkalne były małe i miały zwykle ok. 100 m2, a ponieważ stawiano na nich domy, to nie było możliwości chowu zwierząt na większą skalę. Bydło wypasano poza grodem, jednak kronikarze opisujący hodowle świń na Kujawach, słusznie porównują ją do wypasu bydła. Stada świń chętnie wypuszczano do lasów dębowych, gdzie mogły posilać się żołędziami. Na niektórych stanowiskach archeologicznych udało się zlokalizować nieduże zagrody dla zwierząt.


Ogółem Kujawianie z wczesnego średniowiecza (VI­­-XI wiek) jedli głównie wołowinę i wieprzowinę, a tylko z rzadka baraninę. Poza tym niemal na pewno sięgali po drób, ale drobne kosteczki kurczaków i gęsi mają małe szanse przetrwać pod ziemią. Wśród zwęglonego drewna i popiołu archeolodzy natrafiali też na kości końskie. Była to część zwierząt hodowlanych, które padły albo zostały oddane na rzeź. Polowano na dzikie konie, wciąż występujące w dużej liczbie w puszczach Słowiańszczyzny. Robiono to chętnie na przykład na ziemiach wschodniej Polski.

Kujawianie nie potrzebowali dla zwierząt tyle przestrzeni co rolnicy z późniejszych stuleci. Może i hodowano gatunki, których nazwy dzisiaj wydają się w pełni zrozumiałe, ale wcale nie wyglądały one tak jak inwentarz, który spotyka się w gospodarstwach w XXI stuleciu. Zarówno bydło, świnie, jak i konie z wczesnego średniowiecza były bardziej nawykłe do mrozów i do życia w naturze niż dzisiejszy inwentarz.

Bydło było mało masywne i krótkonogie, miało ciemne umaszczenie, krzyżowało się chyba jeszcze niekiedy z dzikimi turami, od których pochodziło. Nawet samce osiągały w kłębie, a więc w najwyższym punkcie grzbietu, zwykle tylko nieco ponad 100 centymetrów wysokości. Dzisiejsze buhaje są nawet o niemal połowę wyższe.

Konie były skarlałe, przypominały raczej kuce. Wiele mierzyło w kłębie niespełna 130 centymetrów. Dla porównania obecnie osobniki ras hodowanych na Słowiańszczyźnie osiągają zwykle około 160 centymetrów. We wczesnym średniowieczu tak rosłych koni w ogóle nie było w Środkowej Europie.

W materiałach archeologicznych datowanych na VIII stulecie albo czasy wcześniejsze nie natrafiła na ani jeden ślad po dużych koniach. Zaczęto je hodować dopiero w drugiej połowie X wieku na Kujawach i w Wielkopolsce, nie na potrzeby rolników, ale dla zbrojnej drużyny książęcej.

Zdarzało się, że mali Słowianie ginęli w kontakcie ze świniami. Wiadomo, że był to poważny problem chociażby w średniowiecznej Anglii. Mógł być również problemem społeczności grodowej na Kujawach.

Poza wymienionymi zwierzętami w wioskach niewątpliwie żyły psy i koty.

Można się domyślać, że zarówno większość bydła, jak i wieprze ubijano zwykle przed nastaniem najcięższych mrozów. Do zadaszonych schronień trafiały tylko te zwierzęta, których potrzebowano do pracy na roli i do utrzymania hodowli w kolejnych latach. Obory oraz stajnie tym bardziej nie musiały być więc duże ani solidne.

Jeśli zaś rodzina posiadała tylko jedną jałówkę albo źrebaka, na zimę można było wprowadzić je do domu, spać z nimi w jednej izbie. Może i zmuszało to do znoszenia smrodu łajna, ale dawało dodatkowe ciepło. Wiadomo też z całą pewnością, że tak właśnie postępowali polscy – i nie tylko – chłopi z późniejszych stuleci.



Oprac. B. Grabowski, źródła: K. Janicki, Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy, Poznań 2023; R. Merski, Kuchnia dawnych Słowian, Wrocław 2022; M. Mączyńska, Wędrówki ludów, Warszawa – Kraków: PWN, 1996; Wczesne średniowiecze. [w:] J. Gąssowski: Kultura pradziejowa na ziemiach polskich. Warszawa: PWN, 1985.

wtorek, 10 lutego 2026

Sól - średniowieczne złoto Kujaw

Sól była ważna dla mieszkańców Kujaw. Środek konserwujący żywność we wczesnym średniowieczu, te kryształki decydowały o przetrwaniu. W kulturze i gospodarce Kujawian odgrywała ogromną rolę. Stosowana była w kuchni jako przyprawa, to była jedna z ważniejszych jej funkcji, wpływała na smak ale istotniejsze było, że konserwowała żywność.


Sól zgodnie ze swoimi właściwościami wyciągała wilgoć z produktów spożywczych, mięs i ryb. Tym samym trwałość tak spreparowanych produktów wydłużała się do kilku tygodni, co wiązało się z możliwością transportu i handlu na dalsze odległości. Również jako prowiant na drogę, zasolone potrawy, były dobrym zabezpieczeniem przed niedostatkami żywności w czasie podróży. Magazynowano dzięki soli żywność, co było ważne dla osiadłej na stałe ludności.

Była formą płatności, na przykład w daninach celnych. Stanowiła czynnik kształtujący i wpływający na rozwój handlu, co łączyć należy z wymianą handlową. Już w IX w. produkowano sól np. z salin.

Dawne saliny znajdowały się w Bochni, Sidzinie, Kolanowie, Łapczycy, Przebieczanach, Łopiance, na Kujawach: w Zgłowiączce, Słońsku, w Kruszwicy, Łęczycy i małopolskim Busku, a na wschodzie saliny występowały od Przemyśla przez Halicz i Drohobycz oraz Kołomyję.

Produkcja odbywała się na różne sposoby. Górnictwo należało raczej do rzadkich przypadków, jak w Bochni (1251). O wcześniejszej chronologii znane są kopalnie soli m.in. w Siedmiogrodzie i Marmarosz w Rumunii czy na Węgrzech. Głównym sposobem pozyskiwania soli było odparowywanie jej z wody. Tworzono specjalne zatoczki, odpowiednio płytkie, by woda na słońcu mogła szybko wyparować, dzięki czemu pozostawał upragniony surowiec. Tam, gdzie odkrywano pokłady soli, kopano studnie solankowe i w sposób sztuczny odparowywano wydobywany materiał w specjalnych paleniskach. Wskutek tego procesu pozostawały grudy soli. W okresie przedfeudalnym produkcją soli zajmowano się przy okazji innych prac. Była to własność wspólna nieobciążona podatkami i innymi opłatami. Wraz z nastaniem feudalizmu władcy często brali we władanie zasoby solankowe, co wiązało się z opodatkowaniem wydobycia, a z czasem z ograniczeniami w wydobyciu i stworzeniu specjalnej klasy społecznej, odpowiedzialnej za produkcję soli.

Źródła solne odgrywały w osadnictwie średniowiecznym dużą rolę. Takim ośrodkiem był w 1065 r. Słońsk. Był to tzw. solny gród, jego podstawową funkcją i bogactwem były źródła solankowe, które eksploatowano już we wczesnym średniowieczu. W 1235 r. za Konrada Mazowieckiego pojawiły się zapisy mówiące o nadaniu Krzyżakom dwóch panwi w warzelni soli właśnie w Słońsku.




Oprac. B. Grabowski, źródła: Gerard Labuda, Zdzisław Stiebera, Słownik starożytności słowiańskich, tom V, s. 346-347; R. Merski, Kuchnia dawnych Słowian, Wrocław 2022, s. 53-55.

poniedziałek, 9 lutego 2026

Cykowo - wieś w gminie Kruszwica

Cykowo – część wsi Giżewo w Polsce, położona w województwie kujawsko-pomorskim, w powiecie inowrocławskim, w gminie Kruszwica. W latach 1975–1998 Cykowo administracyjnie należało do województwa bydgoskiego, położone na południe od Kruszwicy, między Giżewem i Racicami, w pobliżu Polanowic, było własnością kapituły kruszwickiej; około 1560 miało półtora łana osiadłego; w XIX w. wieś liczyła 69 hekt. obszaru włościańskiego. Cykowo jest niewielką miejscowością, w której funkcjonuje zabudowa typowa dla wsi w regionie Kujaw. Można tu korzystać z lokalnej sieci dróg oraz połączeń z większymi ośrodkami gminy Kruszwica. Jest częścią powiatu inowrocławskiego, co zapewnia dostęp do usług administracyjnych w pobliskich miastach. Region jest również zróżnicowany pod względem krajobrazowym, z widokiem w kierunku okolicznych pól i dróg lokalnych.

Cykowo powiązane było z kruszwicką świątynią - kolegiaty św. Wita, jako prebenda, inaczej mówiąc uposażenie tamtejszych kanoników. W roku 1265 piszę się drewniana kaplica św. Wincentego, a wieś stanowiła uposażenie magistra Henryka. W XV wieku dziłało kilku kanoników ze wsi Cykowo: Mikołaj, później Warszk z Kożuszkowa, Piotr Sięgniewic z Bowentowa. Część wsi należała do rodu Sobiesierskich. W roku 1527 funkcjonowała tu niewielka kaplica pw. św. Katarzyny, poprzedni patron występuje jako drugie wezwanie. Świątynia przetrwała do XIX wieku.

W Cykowie działał wiatrak, który był własnością Leona Laseckiego. Pochodzący z poł. XIX w. koźlak był jednym z ostatnich na terenie Kujaw nadgoplańskich. W latach 90-tych XX wieku istniał jeszcze we wsi. Drewniane zabytki Cykowa nie dotrwały do dzisiejszych czasów. Wieś może się pochwalić figurą Matki Boskiej z roku 1935, fundatorami której byli L. H. Laseccy. Błękitno-biała figurka MB stoi na betonowym, okafelkowanym piedestale, na wysokim słupie owalnym typu rzymskiego w kolorze żółci, całość otacza ozdobne-żeliwne ogrodzenie ustawione w kwadracie.


Figura wzniesiona (refundowana) w 2012 r. przez pp. Jerzego i Alicję Laseckich. Na szczycie monumentu, ocalona z zawieruchy wojennej, postać Matki Bożej Różańcowej, pochodząca z kwietnia 1935 r. Wówczas w tym miejscu stanęła pierwsza figura św., ufundowana przez L. i H. Laseckich (zniszczona podczas wojny).






Oprac. B. Grabowski, źródła: Monografia autorstwa E. Calliera; Borucki n. p. m. 162, wykazuje Cikowo, własność Cikowskich między r. 1489 i 1582; J. Karczewska, Własność szlachecka, s. 147; Z. Czapla, Sobieskiernie, w: Piast, 1934, nr 11, s. 9; Rozporządzenie Ministra Administracji i Cyfryzacji z dnia 13 grudnia 2012 r. w sprawie wykazu urzędowych nazw miejscowości i ich części (Dz. U. z 2013 r. poz. 200); Oficjalny Spis Pocztowych Numerów Adresowych, Poczta Polska S.A., październik 2013, s. 296 [zarchiwizowane z adresu 2014-02-22]; Państwowy Rejestr Nazw Geograficznych – miejscowości – format XLSX, Dane z państwowego rejestru nazw geograficznych – PRNG, Główny Urząd Geodezji i Kartografii, 5 listopada 2023, identyfikator PRNG: 18336. Fot. B. Grabowski, stan z 9.02.2026.



sobota, 7 lutego 2026

Znaleziska archeologiczne związane z kaplicą św. Wita w Kruszwicy

Świątynia św. Wita w Kruszwicy


Najstarszą świątynia w kruszwickim grodzie, znaną z przekazów był kościół św. Wita. Nie zachował się on jednak do czasów późnego średniowiecza. Znane jest nam oraculum pod wezwaniem św. Wita z drugiej połowy XIII wieku, wspomniane przez Boguchwała w jego kronice. Przypuszczalnie szczątki kaplicy odkryte zostały przez badaczy w 1974 roku. Kaplica leżała na skraju dawnego grodu możliwe, że spełniała funkcje kultowe związane z istnieniem w pobliżu drewnianego zamku, wzniesionego na wzgórzu na miejscu grodu. Prawdopodobnie lokalizacja miała związek z tutejszą przeprawą przez jezioro Gopło.

Kościół pw. św. Wita znajdował się na Półwyspie Rzepowskim, w okolicy zamku kruszwickiego. W czasach budowy warowni kazimierzowskiej, w miejscu świątyni przebiegała fosa zamkowa. Kościół pw. św. Wita w Kruszwicy wzmiankowany był już na początku XIII w. O istnieniu kościoła pod wezwaniem świętego Wita dowiadujemy się z Kroniki Mistrza Wincentego Kadłubka, a także z Kroniki Wielkopolskiej. Istnienie oraculum św. Wita potwierdzają także badania archeologiczne przeprowadzone na tym terenie w 1974 r. Kościół pełnił funkcję parafialne w Kruszwicy. Niektórzy badacze, jak Wojciech Dzieduszycki, uważają, że początkowo stał tu drewniany kościół pod tym wezwaniem, który z czasem zastąpiła budowla kamienna. Druga katedra kruszwicka obok kościoła św. Piotra, wzniesiona była prawdopodobnie w stylu romańskim, zbudowana z ciosu granitowego. Oba kościoły: św. Wita i Piotra zostały zdegradowane do rangi katedry w XII w., kiedy to Kruszwica stała się częścią biskupstwa włocławskiego. W czasie prac archeologicznych na terenie grodu kruszwickiego natrafiono na wiele ciekawych fragmentów architektury i wystroju wnętrz najprawdopodobniej z kościoła św. Wita. Były to potłuczone gliniane płytki posadzkowe, pokryte na powierzchni polewa, blachy ołowiane z pokrycia dachowego, budowlane kawałki kamienia sztucznego. Świątynia stała do około XV w., wówczas była już budowlą gotycką, zbudowaną z cegieł.

Znaleziska archeologiczne związane z kaplicą św. Wita w Kruszwicy


Po kaplicy św. Wita zachowały się jedynie skrawki przeszłości w postaci np. ceramiki. Z trzech stanowisk archeologicznych wydobyto 154 pozycje zapisane w katalogu. Wszystkie znajdowały się w różnych warstwach osadniczych. Około 31,4 % materiału badacze identyfikują na czasy budowy obiektu w pierwszej połowie XIII w. Było to 48 sztuk porcelany. Natomiast z okresu funkcjonowania kaplicy wydobyto aż 62 sztuki porcelany, 12 sztuk zalegało w warstwie datowanej przez archeologów na czas między spaleniem grodu w 1271 r. a budową zamku kazimierzowskiego. W młodszych warstwach odnaleziono 32 sztuki płytek ceramicznych.

Większość okazów to elementy posadzki. Pochodziły one z dwóch rodzajów posadzek: - posadzki mozaikowej, złożonej ze szkliwowych płytek ceramicznych o różnych kształtach i posadzki złożonej z przeważnie kwadratowych płytek o reliefowym ornamencie.
Ważnym dla ówczesnych Kruszwiczan był również kościół św. Klemensa, położony w północno-wschodniej pierzei Rynku. Według archeologów spełniał funkcje kościoła parafialnego, otaczał go cmentarz. Kościół położony był na ważnym szlaku, przy przeprawie mostowej, w pobliżu znajdowały się budynki wytwórcze i handlowe.

Przypuszczalnie istniał również kościół Najświętszej Marii Panny. Możliwe, że był kościołem parafialnym. Ulokowany był w południowej części Starego Rynku. W jego pobliżu badacze odkryli ślady cmentarzyska z XII-XIII wieku. Według nowszych badań była to jedynie kaplica cmentarna, a nie kościół parafialny. Całą sprawę mogą wyjaśnić nowsze wykopaliska.

Na zamku wybudowanym przez Kazimierza Wielkiego, jak wynika ze źródeł z 1527 roku również istniała kaplica. Poświadczają to również badania archeologiczne, podczas których odkryto między innymi fragment witraża z napisem „Ave Maria”. Prawdopodobnie kaplica powstała po zniszczeniu oraculum św. Wita.

Na terenie Wyspy Grodowej, naprzeciw zamku powstał inny kościół (1460-1470) św. Stanisława. Badania potwierdzają, że w tym miejscu znajdowało się cmentarzysko, które w 1934 roku, w czasie budowy wodociągów miejskich zostało częściowo zniszczone razem z pozostałościami fundamentów świątyni. Kościół nie istniał już w 1580 roku.

Ważną rolę spełniał kościół św. Piotra. Historycy sądzą, że w XII wieku była to siedziba biskupia. Do kruszwickiego kościoła należały znaczne włości na wschodnim brzegu Gopła. Przy kościele działał również szkoła.

Innym kościołem leżącym nad Gopłem, na wschodnim brzegu, była świątynia św. Gotarda. Spełniał ważną funkcję usługowo-tranzytową ośrodka miejskiego w Kruszwicy. Kościół otoczony był cmentarzem.

Kult św. Wita


Urodzony w IV wieku, Święty Wit, pochodził z Sycylii, która w owym czasie była jedną z prowincji Rzymskiego Imperium. Wychował się w głęboko religijnej rodzinie, która zaszczepiła w nim miłość do Boga i nauki. W młodym wieku zdecydował się oddać życie w służbie Chrystusowi, co nie było łatwym wyborem w czasach, gdy chrześcijanie byli ciężko prześladowani.

Święty Wit zasłynął nie tylko swoją niezłomną wiarą, ale również współczuciem dla ludzi cierpiących. Mówi się, że posiadał dar uzdrawiania, dzięki któremu pomagał wielu chorym i cierpiącym. Jego reputacja jako uzdrowiciela przyciągnęła uwagę cesarza Dioklecjana, który próbował go zmusić do porzucenia wiary. Młodzieniec jednak stanowczo odmówił, za co został skazany na męczeńską śmierć. To wydarzenie tylko umocniło jego pozycję jako świętego i męczennika.

Patronat Świętego Wita obejmuje wiele sfer życia i grup zawodowych. Szczególnie pod jego opiekę patronacką podlega młodzież oraz aktorzy, co odzwierciedla jego młodzieńczą pasję do przekazywania wiary i odwagi w obronie przekonań. Siła ducha i czystość serca, które reprezentował Święty Wit, stanowią inspirację dla młodych ludzi w ich dążeniu do prawości i szlachetności.

Święty Wit jest również czczony jako patron osób cierpiących na choroby nerwowe i epilepsję. Jego zdolności uzdrawiające, które legendy przypisują mu już za życia, sprawiają, że wierni zwracają się do niego o ulgę w bólu i wsparcie w trudnych dolegliwościach. Jego wstawiennictwo jest szczególnie cenione wśród tych, którzy zmagają się z niezdiagnozowanymi schorzeniami neurologicznymi.

W społecznościach rolniczych Święty Wit jest uznawany za patrona pogody i plonów. Modlitwy kierowane do niego mają na celu zapewnienie korzystnych warunków atmosferycznych i ochronę upraw przed klęskami żywiołowymi. Jego rolę w tej dziedzinie podkreśla przekonanie o mocy wiary w przemianę nawet najbardziej niepomyślnych okoliczności.

Kult świętego Wita rozwinął się najsilniej w Europie Środkowej, szczególnie w następujących miejscach:

Praga (Czechy) – monumentalna katedra świętego Wita na Hradczanach jest najważniejszym kościołem Czech i jednym z najwspanialszych przykładów gotyckiej architektury w Europie. Budowana od XIV wieku świątynia przechowuje relikwie świętego i jest centrum jego kultu.

Corvey (Niemcy) – dawne opactwo benedyktyńskie, gdzie w IX wieku sprowadzono znaczną część relikwii świętego, co przyczyniło się do rozprzestrzenienia jego kultu w krajach niemieckich.

Rzym (Włochy) – bazylika świętego Wita na Eskwilinie, gdzie pierwotnie złożono jego ciało.

Mazara del Vallo (Sycylia) – domniemane miejsce urodzenia świętego, gdzie do dziś jest czczony jako jeden z patronów miasta.

W Polsce kult świętego Wita nie był tak powszechny, choć kilkanaście kościołów nosi jego wezwanie, głównie na Śląsku i Pomorzu. Jednym z najstarszych jest kościół św. Wita w Mszanie (woj. śląskie), pochodzący z XV wieku. Również w Częstochowie znajduje się kościół pod wezwaniem świętych Zygmunta i Wita.



Źródła: K. Górski, Dzieje Kruszwicy do końca VIII w., zarys monograficzny, pod red. J. Grześkowiaka, Toruń 1965, s. 195., W. Dzieduszycki, Kruszwica, Słownik Starożytności Słowiańskiej, t. 8, pod red. A. Gąsiorowski, G. Labuda i A. Wędzkiego, Wrocław-Warszawa-Kraków 1996, s. 377. Z Dziejów Pogranicza kujawsko-pomorskiego III, Strzelno-Kruszwica 2015, D. Kurzawa, Patrocina średniowiecznych kościołów w Kruszwicy, s. 28-31. Obraz "Św. J. Kaczmarek, Ceramiczne elementy architektoniczne zamku i próba ich rekonstrukcji, [w:] Zamek kazimierzowski w Kruszwicy. Najnowsze badania, red. J. Sawicka, W. Dzieduszycki, Poznań-Kruszwica 2024; B. Dzieduszycka, W. Dzieduszycki, Przemiany urbanistyczne centrum małych miast w świetle badań nad średniowieczną Kruszwicą, Poznań 1999; Kruszwica, Zarys Monograficzny, pod. red. Jana Grześkowiaka, Toruń 1965.

wtorek, 3 lutego 2026

Książę Zbigniew - w cieniach historii Polski

Konflikt pomiędzy Bolesławem Krzywoustym a Zbigniewem stanowi jeden z najbardziej jaskrawych przykładów brutalnej polityki dynastycznej Piastów. Mimo to rzadko mówi się o tej bratobójczej rywalizacji o tron, choć poza głównymi zainteresowanymi zaangażowani byli możni i rycerstwo całej Polski.

Zbigniew stał się tragiczną postacią, pozostającą w cieniu swego młodszego brata Bolesława Krzywoustego – pisała Katarzyna Bock-Matuszyk w książce „Słowa, które zmieniły Polskę. Większość informacji o pierworodnym synu Władysława Hermana, pochodzi z „Kroniki Galla Anonima”. Dziejopisarz był wierny piórem Bolesławowi. Jak zaznacza Norbert Delestowicz w pierwszej kompleksowej biografii zapomnianego władcy „Zbigniew. Książę Polski”, „pisał swoje dzieło na polecenie Bolesława Krzywoustego, [dlatego] należy traktować je nader krytycznie”.

Zbigniew przyszedł na świat najprawdopodobniej około 1070 roku. Żaden kronikarz nie uznał za stosowne, by zanotować imię jego matki. Możemy jedynie domyślać się, że nie mogła zostać prawowitą żoną księcia Władysława, z powodu zbyt niskiego urodzenia lub z przyczyn politycznych, czy religijnych, czy sytuacji prawnej.

Gall Anonim napisał, że Zbigniew pochodził z nieprawego łoża. Był jednak wychowany na dziedzica tronu i pasowany na rycerza. Cieszył się niełaską ojca.

Walczący o swoją pozycję książę musiał sobie zdawać sprawę z fałszywych zamiarów „sojuszników”, jednak z drugiej strony wiedział, że to dla niego jedyna szansa na odzyskanie prawa do odziedziczenia piastowskiego tronu. Dlatego dał się wciągnąć w sam środek zawiłej intrygi, w której – jak się później okazało – przypisano mu rolę głównego winowajcy.

Powrót Zbigniewa do Polski był początkiem trwających długie lata przepychanek o władzę. Władysław Herman uznał przyjazd starszego syna do Wrocławia za jawny bunt. Przez chwilę wydawało się, że sprawa rozejdzie się po kościach, bo władca został zmuszony do uznania pierworodnego za swego następcę, jednak nie trzeba było długo czekać, by konflikt na nowo się zaognił. Swój udział miał w tym wojewoda Sieciech, który zbuntował panów śląskich przeciwko starszemu synowi Hermana. Ten schronił się w Kruszwicy, gdzie stawił opór wysłanym przez ojca zbrojnym.

Gall Anonim pisał: „Była to bowiem wojna gorzej niż domowa, gdzie syn przeciw ojcu, a brat przeciw bratu wzniósł zbrodniczy oręż”. Dalej szczegółowo przedstawił wydarzenia, podczas starcia: „Tyle bowiem rozlano krwi ludzkiej i taka masa trupów wpadła do sąsiadującego z grodem jeziora, że od tego czasu żaden dobry chrześcijanin nie chciał jeść ryby z owej wody”. Zbigniew pokonany pod Kruszwicą, został uwięziony. O jego losie rozstrzygnąć miał sąd.

Oskarżony o wywołanie haniebnej, bratobójczej wojny Zbigniew musiał udowodnić swą niewinność. Jego kwiecista, okraszona cytatami z Wergiliusza i Owidiusza przemowa, w której przekonuje, że nie tylko nie popełnił zbrodni, o jaką go oskarżono, a nawet działał dla dobra państwa i rodu, otwiera zbiór „Słów, które zmieniły Polskę”. Trzeba zaznaczyć, że są one fikcyjne, odtworzone sto lat po fakcie przez Wincentego Kadłubka. Kronikarz twierdził, że Zbigniew bronił się przed zarzutami, odwołując się do prawa naturalnego.

Bolesław i Zbigniew zaczęli walczyć o polskie ziemie jeszcze zanim w 1102 roku zmarł Władysław Herman. Ten ostatni pod koniec XI stulecia zgodził się zresztą na oddanie synom części swojej domeny. Walki i najazdy, do jakich dochodziło w tym czasie w państwie Piastów, tylko z rzadka były przerwane okresami względnego spokoju, na przykład gdy bracia godzili się, by zmierzyć się z jakimś wspólnym wrogiem. Walczyli również razem przeciw ojcu. Nie wpłynęło to jednak na ich ogólną relację.

Zbigniew – faktu, że urodził się przed Bolesławem i miał pierwszeństwo w kolejce do tronu – nie mógł wymazać. Ostatecznie zapłacił za to wysoką cenę. Niemal natychmiast po śmierci ojca młodszy z braci zaczął robić wszystko, by pozbyć się z kraju niewygodnego rywala. I to mimo faktu, że to Zbigniew był księciem zwierzchnim, i zdaniem wielu historyków przez pewien czas istotnie sprawował władzę z pozycji takiej samej, jak wszyscy jego piastowscy poprzednicy.

Krzywousty przyciągnął na swoją stronę większość znaczących w państwie możnych. Skłonił brata do uznania dominacji i zmusił w 1108 roku do ucieczki. Wezwał Zbigniewa w 1112 roku, i wówczas pozbawił go wzroku. Starszy z braci zmarł w hańbie w 1113 roku. W świadomości kolejnych pokoleń utrwalił się jako wzniecający bunty brat prawowitego władcy.

Czy jednak słusznie zasłużył na taki los. Czy okaleczenie i wymazanie go z kronik i pocztu nie było celowym zamiarem możnych, próbą usprawiedliwienia swoich dążeń politycznych, chęcią utrzymania wpływów? Może jednak to Zbigniew był ofiarą całego chytrego planu przejęcia władzy po śmierci Hermana, starszy syn, walczący do ostatnich sił o swoje prawa. Książę, którego poparła elita rycerstwa kujawskiego. Za którego sprawę oddało życie tak wielu rycerzy z Kruszwicy (bitwa nad Gopłem 1096). Należy się nad tym dobrze zastanowić.




Opracowanie B. Grabowski, źródła: Gall Anonim, Kronika polska, Ossolineum 2003; Jacek Banaszkiewicz, Marek Kazimierz Barański, Poczet królów i książąt polskich Jana Matejki, Świat Książki 1997; Norbert Delestowicz, Zbigniew. Książę Polski, Wyd. Poznańskie 2017; Monarchia Piastów. 1038-1399, red. Marek Derwich, Wydawnictwo Dolnośląskie 2003; Słowa, które zmieniły Polskę, red. Joanna Wojdon, Wydawnictwo Dolnośląskie 2018.

niedziela, 1 lutego 2026

Nowa książka już dostępna w księgarniach internetowych - Malarstwo artystyczne Wielkopolski. Słownik biograficzny


Książka pt. „Malarstwo artystyczne Wielkopolski. Słownik biograficzny” przeznaczona jest dla szerokiego grona czytelników. Jej celem jest dostarczenie informacji o ludziach działających w Wielkopolsce — tych, którzy zapisali się swą działalnością artystyczną. Moim zamiarem było, aby Słownik łączył cechy opracowania ze stroną naukową i z powszechnie przyjętymi zasadami obowiązującymi przy pracy nad tego rodzaju publikacjami. Opracowanie zawiera przedstawicieli różnych grup artystycznych, z naciskiem na malarstwo i rysunek. Książka przedstawia sylwetki ludzi działających w Wielkopolsce w jej pojęciu historycznym, od czasów średniowiecza aż do połowy XX wieku, z małymi wyjątkami, kilka postaci przekroczyło te bramy czasowe.







Słownik bibliograficzny zawiera kilkadziesiąt życiorysów, osób nieżyjących — zmarłych przed datą oddania do druku publikacji.

Zestawienie najbardziej znanych nazwisk może być dyskusyjne, ale nie zostanie pominięta żadna z osób, która w sposób oczywisty, jednoznaczny ze względu na zasięg swej działalności artystycznej, zasługuje na zamieszczenie w Słowniku. Oczywiście jest to pierwsze wydanie, zakładam więc, że w następnym zeszycie pojawią się inne nazwiska. Badania nad tematem malarstwa wielkopolskiego nadal trwają.

Publikacja stosuje system „holenderski”, biogramy ułożone są od A do Ż.

Szczegółowość i kompletność poszczególnych życiorysów uwarunkowane jest każdorazowo stanem dostępnych autorowi źródeł. Opracowano je w miarę możliwości z źródeł wykorzystanych już wcześniej przez historyków, z drobnymi zmianami i poprawkami.

Biogramy wzorowane były na Polskim słowniku biograficznym, który wychodził w 1935 roku. Część biogramów zawiera życiorys i omówienie działalności poszczególnych osób, zawierają także spis wykorzystanych źródeł i literatury.


W pierwszych rozdziałach omawiam wpływ sztuki wielkopolskiej na stworzenie XX wiecznego nurtu malarstwa balistycznego — w okresie powstań: styczniowego i wielkopolskiego. Następna część opracowania to klasyczny słownik biograficzny, przedstawiający życiorysy artystów wielkopolskich.


















poniedziałek, 26 stycznia 2026

Słowo o wiatrakach z Chrosna (gmina Kruszwica)

W okolicach Kruszwicy, we wsi Chrośno znajduje się młyn. Nie jest to zwyczajny młyn albowiem przeszłość tego obiektu zapisana jest w pamięci mieszkańców tejże osady.

Chrośno wzmiankowane było już w 1369 r. wówczas zostało nadane rycerzowi Stefanowi z Kraszyc z prawem lokowania wsi na prawie niemieckim. Od końca XV w. wieś należała do dóbr królewskich zarządzanych przez starostów rezydujących na zamku w Kruszwicy. Lustracja królewszczyzn przeprowadzona w l. 1659-1665 podawała, że w tym rejonie działał w 1. połowie XVII w. młyn wodny i wiatrak (obiekty zostały zniszczone w czasie wojny polsko-szwedzkiej).

Najnowsze badania wykazują, iż na terenie Kruszwicy działało przynajmniej pięć młynów. Jeden w Chełmcach, drugi w pobliskich Chełmiczkach, a pozostałe w Kruszwicy, Świątnikach i Bachorzu. Na początku XIX w. mieszkańcy Chrosna korzystali z młyna kruszwickiego, więc w Chrośnie młynu nie było lub był nieaktywny. Jednak potrzeba gospodarstw chłopskich, wymusiła w Chrośnie w latach 30-tych XIX w. utworzenie wiatraków. Postawiono w tejże wsi trzy młyny po 1836 r. Pierwszy z inicjatywy rodziny Smul. Znajdował się on na wschód od zabudowań wsi (przy późniejszej linii kolejowej i stacji Lachmirowice) przetrwał około 100 lat (popadł w ruinę dopiero w latach 60-tych XX w.).

W 1890 r. wzniesiono koźlaka w Chrośnie, inicjatorem tego obiektu był Jan Kruszczyński, młynarz, który prowadził wcześniej młyn w Gębicach. Trzeci młyn powstał w 1898 r. Związany jest z Józefem Boguckim. Wiatrak wietrzny funkcjonował jeszcze w okresie międzywojennym, a zniszczony został w czasie II wojny światowej (1945).







Oprac. B. Grabowski, źródła: Kodeks Dyplomatyczny Wielkopolski, t. 3, Poznań 1879, nr 1628; E. Callier, Kruszwica, Inowrocław 1895, s. 72-73; D. Gilly, Special Karte von Suedpressen, Berlin 1803, Sekt. C2; Sekt. XXIV; APB, Rejencja w Bydgoszczy 1815-1919, sygn. III, 4393, k. 49-51; APB, sygn. III 4392, k. 459-459v; C. Łuczak, Młynarstwo wiejskie na Kujawach zachodnich od XV w. do chwili obecnej „Lud”, t. 41, 1954, s. 589-590; Wiatrak w Chrośnie z końca lat 60. XVIII w. Jego dzieje i problematyka konserwatorska, pod red. P. Birecki, D. Jagiełło, Toruń 2022, s. 13-22; Fot. autor, archiwum rodzinne, wycieczka, stan z 2017 r.

niedziela, 25 stycznia 2026

Bitwa pod Golubacem i śmierć starosty kruszwickiego i spiskiego Zawiszy Czarnego

Na przełomie roku 1427 i 1428 Zawisza Czarny, prawdopodobnie na zlecenie Zygmunta Luksemburkiego, prowadził akcję werbunkową przed kolejną wyprawą wojenną. Być może nawet otrzymał za to stosowne wynagrodzenie. Znów bowiem wyruszał u boku cesarza w bój. Celem tej krucjaty była ponownie Turcja, do której z Luksemburczykiem zawitał już wcześniej w 1408 r. Najpierw jednak, jeszcze w 1427 r., wyprawili się na Wołoszczyznę.



Potem przyszedł czas na wyprawę przeciwko Turcji. Jak podaje Jan Długosz, serbski książę Stefan Łazarović raczył odsprzedać ją Turkom. Kłopot w tym, że cesarz uważał, że należy się ona jemu. Wybrał się zatem „jak po swoje”, oczywiście ogłaszając kolejną krucjatę przeciwko niewiernym. Udało mu się nawet zgromadzić armię liczącą kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Wielki książę Witold przybył z Rusinami. Wraz z Zawiszą nadciągnęli rycerze z Polski. Oprócz nich w armii reprezentowane również były inne nacje: Niemcy, Węgrzy, Czesi, Serbowie i Wołosi.

W początkowej fazie wyprawy przeciw Turkom wojska Zygmunta Luksemburczyka liczyły w maju 1428 r. kilkadziesiąt tysięcy. Szli rycerze z Węgier, Niemiec, z Czech, Serbii, Wołoszy. Rusinów prowadził książę Witold. Zawisza Czarny prowadził rycerzy z Polski. W tej armii były też wojska najemne z innych krajów. Początek wyprawy był pomyślny. Flota chrześcijańska na Dunaju rozbiła Turków i uszkodziła umocnienia twierdzy Golubac (Gołębiec), która broniła wejścia w głąb terytorium zajętego przez Turków. Sułtan Murad I dość szybko przybył twierdzy na ratunek i wówczas losy wyprawy poczęły się odwracać na niekorzyść wojsk Zygmunta Luksemburczyka.

Na Dunaju flota Luksemburczyka zadała Turcji ciężkie straty. Uszkodzone zostały także umocnienia broniące dostępu do twierdzy Golubac. Podjęto nawet próbę jej oblężenia, jednak bezskutecznie.

W międzyczasie z odsieczą przybył sułtan Murad II. Sytuacja dla Zygmunta Luksemburskiego oraz jego żołnierzy stała się nie do pozazdroszczenia. Cesarz zrozumiał, że musi zacząć negocjować. Udało mu się uzgodnić ze stroną turecką, że wolno mu będzie odstąpić od oblężenia, a następnie przeprawić się przez Dunaj na lewy brzeg. Wszystko szło dobrze aż do ataku tureckiego na wojsko Luksemburczyka. Jego armia wycofywała się.

Część sił króla szczęśliwie zdążyła się już przeprawić przez rzekę. Ale wielu żołnierzy zginęło w wyniku tego ataku. Jeszcze inni utonęli. Spora część zapewne poszła w niewolę. Zygmunt Luksemburski uratował skórę.

W zamieszaniu związanym z odwrotem słuch o Zawiszy Czarnym zaginął. Nikt nie wiedział, co się właściwie z nim stało. Jako że armia Luksemburczyka przegrała bitwę, nie mogła tak po prostu udać się na miejsce i poszukać jego ciała. Pierwsza wzmianka o słynnym rycerzu pojawia się nie w oficjalnej korespondencji prowadzonej przez władców, ale w liście magistra Sigfrida Degenberga do wrocławskiego prepozyta Jana Strelena. Pisze on, że polski rycerz — Zawisza dostał się do niewoli. Sam Zygmunt miał negocjować jego wykupienie, lecz nie udało mu się uwolnić swojego wiernego towarzysza broni.

Nic nie wyjaśniał również list Luksemburczyka do księcia Witolda. Król pisał, że jego ludzie nie zebrali konkretnych wiadomości na temat Zawiszy. Zwrócił się też z prośbą o zaopiekowanie się rodziną rycerza. Przeznaczył na ten cel 300 florenów rocznie na rentę dla żony i dzieci Zawiszy.

Witold, o czym świadczą jego listy, był przekonany o śmierci legendarnego rycerza. Taką samą opinię prezentowali kronikarz czeski, węgierski, a nawet kanclerz Zygmunta Luksemburskiego Kasper von Schlick. Wielu współczesnych o śmierć Zawiszy obwiniała właśnie Luksemburczyka.

W polskich źródłach bezpośrednio po wydarzeniach z Golubaca temat losów Zawiszy w ogóle się nie pojawia. Pierwszą informacją jest dopiero wiersz „Epitafium Zawiszy Czarnego” autorstwa Adama Świnki. To właśnie w tym utworze po raz pierwszy pojawia się znany w kontekście śmierci rycerza motyw: Zygmunt miał poprosić go, by odpuścił, jednak ten postanowił walczyć, w wyniku czego zginął, a jego głowa została odcięta i wręczona sułtanowi.

Jan Długosz napisał, że Zygmunt przysłał po Zawiszę łódź, ale honorowy rycerz odmówił, mówiąc: „nie ma takiej łodzi, która by mogła przewieźć honor Zawiszy”. Podobnie przedstawił to wydarzenie Jacek Komuda w książce „Zawisza. Złamany półksiężyc”.

Długosz twierdził, że Zawiszę pojmali Turkowie. Wzięli rycerza za księcia lub króla. Po drodze do sułtana pokłócili się i jeden z nich miał ściąć głowę Zawiszy.

Przekaz Jana Długosza jest o kilkadziesiąt lat późniejszy od momentu domniemanej śmierci Zawiszy. W międzyczasie, jak się wydaje, światła dziennego nie ujrzały żadne nowe pisma, listy czy dokumenty, które rzucałyby na tę sprawę nowe światło. Zagadką jest również to, skąd pewne szczegóły zaczerpnął Adam Świnka? Może się zresztą wydawać, że to, co napisał Długosz, jest w zasadzie wzbogaconą o różne detale wersją Świnki. A zatem… fikcja literacka? A może nieznane nikomu wcześniej fakty?

W tym kontekście należy zacytować fragment książki Beaty Możejko, Sobiesława Szybkowskiego i Błażeja Śliwińskiego, którzy sugerują, że „poprzeć trzeba jednak stanowisko mniejszości, która wątpi, by o śmierci Zawiszy Czarnego polski kronikarz dysponował specjalnymi informacjami nieznanymi jego poprzednikom”. Aczkolwiek wielu kronikarzy późniejszych od Długosza, jak np. Marcin Kromer, oraz historyków przyjęła jego wersję wydarzeń za najbardziej prawdopodobną.

Inna wersja podaje, że Zawisza wykonał atak samobójczy, ruszając na wroga z giermkami. Zdaniem Franciszka Ziejki stało się to ważnym elementem jego późniejszej legendy.

Co stało się z ciałem Zawiszy Czarnego — również nie wiadomo. Pobojowiska przeszukać się nie dało. Dokładnych informacji brak. Można tu jedynie przytoczyć ponownie wersję Adama Świnki, według którego ciało bohatera wydano na żer „okrutnym dzikom i ptactwu”. Znacznie bardziej cywilizowaną alternatywę podaje Długosz, który uważał, że rycerz doczekał się pochówku w wykonaniu miejscowej ludności. Zapewne po odarciu ze wszystkiego, co mogło mieć jakąkolwiek wartość — przed wszystkim ze zbroi.

Niektórzy historycy wskazują możliwe lokalizacje grobu Zawiszy. Na przykład Stanisław Orzechowski wymienia znajdujący się obecnie w Chorwacji Szmiechyrowy Hrad. W Polsce Zawiszę symbolicznie pożegnano w listopadzie 1428 r. Uroczystość pogrzebową zorganizowano w krakowskim kościele franciszkanów. W elegii na śmierć Zawiszy Adam Świnka zawarł taką oto sentencję, którą wspomina Irena Styczyńska: „Lśni twój herb, ale twoje nie leżą tu kości, Zawiszo Czarny, sławy wieczystej rycerzu”.




Źródła: B. Grabowski, Zawisza Czarny herbu Sulima. Starosta kruszwicki i spiski. Kruszwica 2026; J. Kisielewska, W służbie ojczyzny, Kraków 1924; B. Możejko, S. Szybkowski, B. Śliwiński, Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima, Wyd. WiM, Gdańsk 2003; I. Styczyńska, Zawisza Czarny z Garbowa — herbu Sulima, „Almanach Sądecki”, nr 1/2001; F. Ziejka, „Polegaj jak na Zawiszy”, „Pamiętnik Literacki”, nr 1/1984.

Cudne i odludne odc. 6, 25.07.2022 - film TVP3 o Kruszy Zamkowej, Kościeszkach i Rechcie

Link do programu: Cudne i odludne: Cudne i odludne odc. 6, 25.07.2022


W odcinku lipcowym TVP3 ekipa telewizyjna odwiedziła m.in. Kruszę Zamkową, wieś Kościeszki, w której znajduje się perła architektury drewnianej czyli XVIII-wieczny kościół pw. św. Anny i Rechtę znanej z maleńkiego drewnianego kościółka pw. św. Barbary i Matki Kościoła z początku XVIII wieku. Zapraszam na film, który znalazłem w sieci, wraz z regionalistami: Marcinem Woźniakiem (archeolog, dyr. Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu, członek PTH), Krzysztofem Pater (opiekunem Askaukalis), Damianem Rybakiem (PTH Inowrocław, przewodnik, pracownik Muzeum w Strzelnie) wystąpiłem w programie Urszuli Guźleckiej "Cudne i odludne". Piękne miejsca na mapie Kujaw, warto odwiedzić.

piątek, 23 stycznia 2026

Skotarek Władysław (1894-1969) - artysta wielkopolski, przyjaciel Stanisława Przybyszewskiego

Skotarek Władysław (1894-1969), malarz, grafik, rzeźbiarz, urzędnik pocztowy. Ur. 6 maja we wsi Wojnowice koło Grodziska Wielkopolskiego, syn chłopa Tomasza i Józefy ze Śliwińskich, brat Jana. W latach 1906-13 uczył się w gimn. niem. w Poznaniu. Po ukończeniu siedmiu klas rozpoczął samodzielne studia malarskie. Równocześnie w latach 1913-15 aktywnie uczestniczył w pracach Towarzystwa Tomasza Zana, Wojskowej Organizacji Niepodległościowej „Zarzewie” i Tajnej Organizacji Niepodległościowej. Jako początkujący artysta pracował i praktykował w zakładach witrażownictwa i malarstwa ściennego „Polichrom” w Poznaniu (1913-17). W okresie I wojny światowej był dwukrotnie powołany do służby wojskowej w armii niemieckiej (1916. 1918). W latach 1819-19 należał do Rady Robotników i Żołnierzy oraz Naczelnej Rady Ludowej. Od 1918 r. brał udział w dyskusjach artyst. „Zdroju”. Zamieszczał w nim rysunki i drzeworyty bliskie tendencjom formistycznym (np. cykl „Formy”, „Skrzypek”, „Z chwili stagnacji”, „Okno”) i ekspresjonistycznym (m. in. „Panika”, „Z ulicy”), typowym dla rozwoju plastyki pol. 1918-1921 r. Był członkiem poznańskiej grypy plastycznej „Bunt”, współuczestnikiem jej wystaw i akcji propagandowych. Przyjaźnił się z Stanisławem Przybyszewskim i jego córką Stanisławą. W okresie międzywojennym odbyły się dwie wystawy indywidualne twórczości plastycznej Skotarka w Berlinie i Moskwie (około 1924). Pracował w Dyrekcji Poczt i Telegramów do 1939 r. W 1920 r. organizował placówkę pocztową w Gdańsku. W czasie II wojny światowej przebywał w Mielcu, Radomyślu Wielkim, Łoniowej i Przecławiu. Po zakończeniu wojny powrócił do Poznaniu i do 1965 r. pracował w Dyrekcji Okręgu Poczty i Telekomunikacji. Należał do SD (1947-54). W latach powojennych wznowił działalność artyst.; tworzył rzeźby w drewnie pokrewne drzeworytom z okresu „Zdroju”. Zmarł 29 grudnia 1969 r. w Poznaniu, został pochowany na cm. Sołackim. Był dwukrotnie żonaty: z Janiną Zofią Przybylską (1920), nauczycielką gimn. i poetką „Zdroju”, z którą miał córki Barbarę i Mirosławę, następnie (1951) z Haliną Łęcką, lekarką. Rysunki i grafiki Skotarka znajdują się w Muzeum Narodowym w Poznaniu (sygn. Gr. 836-837; G. 25083-25084), rzeźby – w posiadaniu żony, Haliny Łęckiej S.


Malowana farbami olejnymi na płycie malarskiej ekspresjonistyczna wizja z elementami sztuki abstrakcyjnej Władysława Skotarka. Niniejsza kompozycja to śmiały eksperyment formalny, skupia w sobie tendencje ówcześnie kojarzone z nowoczesnością. Malarz większą uwagę poświęca formie niż treści, co jest charakterystyczną dla ekspresjonizmu formą protestu przeciwko naturalizmowi i impresjonizmowi. Kompozycja została zbudowana z ciemnych barw i zróżnicowanej faktury nakładanej farby - grubo kładzionych impastów, które podkreślają nastrój niepokoju i delikatnych pociągnięć pędzla ledwie przykrywających płytę malarską. Bezprzedmiotowa forma kompozycji odrzucająca figuratywność sugruje inspiracje artysty sztuką abstrakcyjną. Obraz został sygnowany i datowany odręcznie przez artystę w prawym dolnym narożniku. Kompozycja zgodnie z datowaniem autora powstała w okresie międzywojennym w roku 1933. (Ekspresjonistyczny obraz malowany farbami olejnymi na płycie malarskiej - Władysław Skotarek - Antyczek).


Źródła: Wystawa Stowarzyszenia „Plastyka”, Sztuki Piękne, 5, 1929 nr; Współczesna grafika poznańska, tamże, 8, 1932 nr 8; KMP, 1938 nr 2, s. 215; S. Przybyszewski, Listy, t. 3, Warszawa 1954, t. 1, Gdańsk 1978; M. Grońska, Nowoczesny drzeworyt polski, Warszawa 1971; J. Pollakówna, Formiści, Warszawa 1972; Archiwum PAN w Poznaniu; Archiwum Dyrekcji Okręgu Poczty i Telekomunikacji w Poznaniu; Informacje pozyskane od rodziny. Ekspresjonistyczny obraz malowany farbami olejnymi na płycie malarskiej - Władysław Skotarek - Antyczek