środa, 2 września 2026

Tadeusz Sypniewski, proboszcz parafii Lubień Kujawski, ofiara Dachau

Tadeusz Sypniewski, proboszcz parafii Lubień Kujawski (diecezja włocławska), urodził się 21 listopada 1881 r. w Siąszycach. Jego rodzicami byli Edward Sypniewski i Matylda z domu Gutsch. Ksiądz funkcję proboszcza sprawował od 1937 do 1940 r. Zmarł w Dachau 28 maja 1942 r. (świadectwo śmierci 16 czerwca 1942)

Posługę kapłańską sprawował już w latach 1902-1905 jako student we Włocławku, gdzie kończył Seminarium Duchowe, przyswajając wiedzę z takich dziedzin jak filozofia i teologia. Dalej w latach 1905-1908 studiował w Sankt Petersburgu, na Cesarskiej Rzymskokatolickiej Akademii Duchowej (1948-1918). Ukończył studia specjalistyczne, uwieńczone tytułem Kandydata Świętej Teologii. Od 1908 do 1909 r. sprawował funkcję wikariusza w Burzeninie, parafia pw. św. Wojciecha Biskupa i Męczennika, w dekanacie sieradzkim. Potem był wikariuszem we Włocławku, w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (1909-1917). Od 1917 r. administrował w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Radziejowie. Przez, krótki czas był też administratorem w Sadlno w parafii pw. św. Mikołaja Biskupa i Wyznawcy (Nieszawa). W Radziejowie pracował 8 lat, najpierw jako wikariusz, później jako administrator WNMP. Od 1925 r do 1937 r. przebywał w Kazimierzu Biskupim, gdzie piastował stanowisko proboszcza w parafii pw. św. Marcina Biskupa i Wyznawcy (dekanat Konin/Kleczew/Słupca). Od 1937 do 1940 r. przeniósł się do Lubienia Kujawskiego, gdzie sprawował posługę jako proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa (pw. św. Rocha, dekanat włocławski).

Był kandydatem świętej teologii, wyróżniony przez społeczność akademicką. W czasie II wojny światowej, po najeździe niemieckim i rosyjskim na Rzeczpospolitą we wrześniu 1939 i rozpoczęciu okupacji niemieckiej, ksiądz Tadeusz Sypniewski został aresztowany przez Niemców. Miało to miejsce 26 sierpnia 1940 r. Po przesłuchaniu, został wywieziony do obozu przejściowego DL Scheglin w Strzeglinie, 29 sierpnia 1940 r. przetransportowany do obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen. Stamtąd 14 grudnia 1940 r. został przewieziony do kolejnego obozu koncentracyjnego KL Dachau. Nosił numer jeniecki 22374 w Kl Dachau i 29941 w KL Sachsenhausen.

Całkowicie wykończony, otrzymał przeniesienie przymusowe 14 grudnia 1940 r. do tzw. „transportu inwalidów” (Invalidentransport), dokładnie do Centrum Eutanazyjnego TA Hartheim, gdzie miał zostać zamordowany w komorze gazowej. Na miejsce nie dotarł, zmarł w obozie tuż przed załadowaniem do wagonu towarowego, którym wywożono więźniów, lub na pierwszym etapie drogi do Centrum Eutanazyjnego TA Hartheim, na drodze do Monachium, i tam został wyrzucony z wagonu, po czym spalony w miejskim krematorium.

Według aktu zgonu, wystawionego w KL. Dachau niemieccy formaliści „lekarze” odnotowali, iż przyczyną śmierci była „niewydolność serca i układu krążenia, przy zapaleniu płuc” (Versagen von Herz und Kreislauf, bei Lungenentzudung).

Skremowanie proboszcza z Lubienia Kujawskiego nastąpiło w krematorium przy Ostriedhof (cmentarz wschodni) w Monachium. Od 1950 r. urna przechowywana była na cmentarzu Am Perlacher Forst, w miejscu zwanym Ehrenhain I (Gaj Pamięci nr 1), w Monachium. W 2013 r. po ujawnieniu informacji o miejscu przechowywania prochów księdza Tadeusza i innych ofiar KL Dachau, sprawa została nagłośniona przez media. Urna nosiła nr K3987. Na kościele parafialnym w Lubieniu Kujawskim upamiętniono zamordowanego przez okupanta niemieckiego w czasie II wojny światowej proboszcza Tadeusza Sypniewskiego, na murach kościoła wisi tabliczka przypominająca nam o kapłanie.


Tadeusz Sypniewski, proboszcz parafii Lubień Kujawski (1937-1940), tablica na murach kościoła parafialnego w Lubieniu Kujawskim, fot. B. Grabowski, 27.08.2026




Oprac. B. Grabowski, źródło: www.diecezja.wloclawek.pl zasoby własne; centofag, tablica nagrobna, cmentarz parafialny, Lubień Kujawski, lubienkujawski.grobonet.com

wtorek, 1 września 2026

Wystawa IPN na Kruszwickim Rynku 1.09.2026 - galeria

 

















Gniezno w czasie wojny obronnej 1939 r.

Wiele miesięcy przed wybuchem wojny mieszkańcy Wielkopolski i Kujaw z niepokojem obserwowali kolejne kroki Niemiec, zmierzających do wojny z Polską i dalszych podbojów. Wzrastała wroga działalność Niemców mieszkających w Polsce, a szczególnie na terenie wielkopolskim. V kolumna aktywnie przygotowywała się do agresji.

Gniezno zamieszkiwało w tym czasie około 650 Niemców; co stanowiło 2 procent ogólnego zaludnienia miasta. W 1934 r. w mieście działał oddział niemiecki – organizacja polityczna Deutsche Vereinigung, czynna była w ukryciu NSDAP praz młodzieżowe organizacje z nią związane, jak Hitler Jugend czy Bund Deutscher Madel. Początkowo władze dość pobłażliwie patrzyły na tę działalność, co wynikało z ogólnego charakteru polityki zagranicznej Józefa Becka. Dopiero w obliczu jawnego dążenia do wojny, licznych prowokacji niemieckich, władze zwróciły na nią większą uwagę. Przeprowadzone zostały rewizje w domach Niemców gnieźnieńskich, gdzie znaleziono dowody na przynależność do nielegalnych organizacji nazistowskich. Odbyły się także procesy sądowe, na których zapadły wyroki lecz dość łagodne. Niemcy usówali dowody przynależności do BDM i HJ, znaleziono jednak zdjęcia fotograficzne i publikacje partyjne z Rzeszy Niemieckiej. Wydawnictwa wysyłała do Gniezna Deutsche Vereinigung z Bydgoszczy (Liselote Freimann), czasem za pośrednictwem Eleonory Schriterówny z Gniezna.

Ludność polska zdawała się czuć zbliżające się niebezpieczeństwo, z niepokojem obserwowano zachowanie mniejszości niemieckiej w miastach. Zaczęły się incydenty – prowokacje graniczne. Rosła nerwowość, wyczekiwano co dalej? Wielkopolanie i Kujawianie przygotowywali się do obrony. Powszechnie brano udział w przygotowywaniach. Wyszły zarządzenia wojskowe,, w tym o ewakuacji. Na ćwiczenia powołano młode roczniki chłopców. Reformy wyskakiwały od organów rządzących niczym grzyby po deszczu, powodując chaos i potęgując tylko nerwowość.

Rozpoczęto szybką budowę schronów, służących między innymi do działań drużyn Polskiego Czerwonego Krzyża. W Gnieźnie znalazł się sztab armii „Poznań”. Generał Tadeusz Kutrzeba przybył do Gniezna 29 sierpnia 1939 r. Wojsko szybko opuściło miasto i udało się na wschód. Gnieźnieński 69 pułk wziął udział w bitwie nad Bzurą, walczył też w Puszczy Kampinoskiej, ponosząc duże straty.

Ciekawe, że dnia 1 września 1939 r. mieszkańcy Gniezna wydawali się spokojni, wręcz zdyscyplinowani. W mieście panował spokój i porządek. Z pewnością miała na to wpływ 17 dywizja płk Mieczysława Mozdyniewicza, której dowództwo mieściło się w Gnieźnie, nawiązująca do tradycji powstańczych. Dzień później rozpoczęło się bombardowanie miasta. Zniszczone zostały domy w centrum miasta. Wielu ludzi w panice rozpoczęło ucieczkę z miasta, najczęściej do pobliskim miejscowości. Jednocześnie do Gniezna napływali uciekinierzy z terenów północno-zachodnich, m.in. z powiatu wągrowieckiego. Administracja przestała działać, została ewakuowana. W dniu 4 września nie było już w Gnieźnie wojska polskiego, a urzędy przestały funkcjonować 9w tym policja, która pomaszerowała/pojechała w kierunku Warszawy).

Aby nadal działać i wyjść z chaosu miasta Polskie stosowały w czasie wojny politykę tymczasowej administracji, do której zgłaszali się ludzie zorganizowani, którzy przed wojną działali na arenie społecznej, samorządowej, wojskowej, czy w straży pożarniczej. Do takich osób należeli Cyryl Ratajski w Poznaniu, a w Gnieźnie ks. Mateusz Zabłocki. Pierwszy był prezydentem, drugi weteranem powstania wielkopolskiego. Utworzono oddziały Powiatowej Straży Obywatelskiej. Internowano kilkudziesięciu Niemców, ewakuując ich pod osłoną policji w głąb kraju. Zabezpieczano sklepy i magazyny, urzędnikom wypłacono trzymiesięczne pensje. Wydano nawet pieniądz zastępczy w bonach (tzw. pieniądz zastępczy miasta Gniezna), podpisany przez przewodniczącego Straży Obywatelskiej ks. Zabłockiego i jego zastępcę J. Zakrzewskiego.

Dnia 10 września ks. Zabłocki wyjechał z kierowcą samochodem w kierunku Wrześni, chcąc omówić z Niemcami warunki oddania miasta. Samochód został obrzucony granatami, Niemcy nie zważali na białą flagę, ks. Zabłocki został ciężko ranny. Wojska niemieckie wkroczyły do Gniezna 11 września o godzinie 10-tej. Rozpoczęły się aresztowania. Ks. Zabłocki trafił do szpitala, a 14 września został rozstrzelany przez okupanta. Wielu innych obrońców walczących na przedpolach Gniezna zamordowano w Gnieźnie, w Poznaniu w więzieniu przy ul. Młyńskiej.

W więzieniu gnieźnieńskim trzymano także obrońców Kłecka. Wyprowadzono ich stąd na rozstrzelanie, bądź wywożono do obozów koncentracyjnych.







Oprac. B. Grabowski, źródła: J. Topolski, Gniezno, Zarys Dziejów, Poznań 1979; J. Gryguć: Gniezno-przewodnik. Gniezno: Wydawnictwo Popularnonaukowe, 2008; M. Wardzyńska: Wysiedlenia ludności polskiej z okupowanych ziem polskich włączonych do III Rzeszy w latach 1939-1945. Warszawa: Instytut Pamięci Narodowej, Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu, 2017.