sobota, 15 grudnia 2018

Z dziejów Szwadronu Nadgoplańskiego



Powstanie Wielkopolskie bardzo szybko ukierunkowało się w stronę Kujaw. Już 2 stycznia 1919 r. sierżant Słabęcki i jego oddział po krótkich walkach zdobył Strzelno. Następnego dnia, 3 stycznia 1919 r., oddziały powstańcze pod dowództwem ppor. Pawła Cymsa (któremu również podlegał Słabęcki) dotarły do Kruszwicy. Grenschultz został rozbrojony w mieście już wcześniej przez oddziały powstańcze, a sprzęt wojskowy stacjonujących w Kruszwicy i okolicznych wsiach żołnierzy pruskich skonfiskowano. Jedną ze zdobyczy były konie kawaleryjskie z pełnym rynsztunkiem. Dziesięć koni powstańcy dosiedli już w Strzelnie, konnica została szybko zmieniona w sztab ppor. Cymsa, 18 pozostałym wierzchowców pochodziło z Kruszwicy.

Z 4 na 5 stycznia 1919 r. powstańcy zajęci byli transportem oddziałów do Mątew, oprócz omawianych oddziałów dołączyły do nich także dwie kompanie pułku piechoty przybyłe z Włocławka koleją wąskotorową. W Kruszwicy ze zdobytych koni utworzono sztab Stanisława Chełmickiego, sztab udał się również do Mątew, choć początkowo zatrzymał się w Tupadłach tak jak reszta oddziału. Chełmicki miał problemy z utrzymaniem dyscypliny wśród swoich, co doprowadziło do zmian w kadrze oficerskiej. Cyms mianował nowego dowódcę sztabu Jana Głowackiego i rozkazał mu sformować sztab kawalerii. Tak powstał „Szwadron Nadgoplański” jednostka której zalążek oddziału konnego stanowili kruszwiczanie.

Jan Głowacki ze swym świeżym oddziałem i piechotą powstańczą wkroczył do Inowrocławia już 6 stycznia 1919 r. Na Rynku przywitał ich przewodniczący Powiatowej Rady Ludowej dr Józef Krzymiński. Miało to miejsce chwilę po zawarciu rozejmu z garnizonem niemieckim. Szwadron otrzymał uzupełnienia w postaci rozbitych oddziałów powstańczych, które już wcześniej stoczyły ciężkie boje między innymi o dworzec kolejowy (dow. Józef Owczarski). Szwadron Nadgoplański zakwaterował się w stajniach zajazdowych kupców sklepów spożywczych. Przeznaczono je dla ułanów będących cały czas w gotowości do walki. Szwadron przeznaczony był do patroli rejonu, obrony okolicznych wsi i miasta przed rabunkami. Ułani zajmowali się również dostarczaniem listów, kilku gońców z oddziału Głowackiego, również i dowódca przebywało w Hotelu Bast, gdzie mieścił się sztab ppor. Cymsa. Zadaniem gońców było przekazywanie informacji ze sztabu do dowództwa Szwadronu. Ułani zajmowali się również rozpoznaniem, kiedy dochodziło do strzelaniny w mieście konnica ruszała na miejsce skąd dobiegały odgłosy walki i zawiadamiała dowództwo o sytuacji.

Piechota włocławska wyruszyła na północ opuszczając Inowrocław, Szwadron otrzymał wówczas koszary artylerii, położone przy ulicy Jacewskiej. Miało to miejsce 9 stycznia 1919 r. Koszary były dużo wygodniejsze od stajni kupieckich, były nowe, blok mieszkalny ułanów stał obok co było bardzo na rękę „grupie szybkiego reagowania” jaką stanowili jeźdźcy Szwadronu. W tym czasie do jazdy nadgoplańskiej dołączali kolejni ochotnicy. Początkowo koni nie brakowało, część była podarunkiem od miejscowych chłopów np. koń Stacha Zakrzewskiego z Mirosąłwic (późniejszy dowódca kawalerii, zdobywca Monte Cassino w 1944 r.). Z uwagi na przypływ świeżego rekruta dowódcy wprowadzili w oddziałach szkolenie polegające na dyscyplinie w szeregach, a także przyuczeniu jak obchodzić się z koniem. Każdy ułan otrzymał wierzchowca i wyznaczono mu miejsce w stajni. Uczono jak właściwie wyprowadzać konia na wypadek alarmu. Odbywały się próby alarmowe, podczas których zarówno ułan jak i koń przyzwyczajali się do reagowania w nagłych przypadkach.

Oddziały Szwadronu Nadgoplańskiego początkowo nie nosiły jednolitych mundurów. Można było spotkań kawalerzystę ubranego w mundur niemiecki, albo mieszany np. spodnie cywilne, zwykła czapka robotnicza, a niektórzy byli ubrani całkowicie w ciuchy cywilne. Podobnie było z uzbrojenie. Sytuacja zmieniła się tuz po przeglądzie, magazyny pruskie pozwoliły ułanom na jednolite ubrania i dozbrojenie. Zamiast rogatywek nosili jednolite niemieckie czapki polowe. Szwadron zmienił swój wygląd, również konie początkowo dosiadano również roboczych zmieniono na te z demobilu armii niemieckiej. Szwadron zajął całe koszary, trzymał wartę przy bramie wjazdowej. Początkowo funkcję wartownika pełnił jeden ułan, reszta pełniła służbę przy areszcie i wartowni. Dowódca wart pełnił również obowiązki profosa. Aresztanci byli karani głównie za brak dyscypliny lub innych drobnych przewinień. Rewidowano cywilów przebywających w okolicy koszar, z uwagi na częste kradzieże w okolicach jednostki. Wkrótce podobne sytuacje doprowadziły do wzmocnienia straży, wartę pełniło dwóch ułanów, a cywilów nie wpuszczano do koszar bez okazania specjalnego upoważnienia.

Szwadron Nadgoplański odbywał codzienne ćwiczenia w godzinach popołudniowych i musztrę. Starsi żołnierze i młodsi ćwiczyli oddzielnie. Musztrę młodych niedoświadczonych ułanów prowadził kapral Tomczak. Ćwiczenia z koniem i na koniu odbywały się przed południem. Często kawalerzyści ćwiczyli w terenie.

Dnia 16 stycznia 1919 r. cała załoga piechoty oraz Szwadron złożyły przysięgę żołnierską na Rynku w Inowrocławiu. Szwadron zaprezentował się w pełnym poniemieckim umundurowaniu, w butach kawaleryjskich, z szablami u boku, z koszykiem przy rękojeści. Szwadron wystąpił na koniach, lecz bez karabinów. Widok był wspaniały. Staliśmy w dwuszeregu na Rynku po stronie wylotu ulicy Świętego Ducha. Na czoło wysunął się dowódca na swojej śronce, a za nim trzech wachmistrzów dowódców plutonów. Resztę rynku wypełniła piechota, a na chodnikach i jezdni było pełno publiczności. Do pocztu sztandarowego wyznaczono wachmistrza Szymyślnika i sześciu ułanów – byłych uczniów gimnazjalnych. Byłem wśród nich. - opowiadał powstaniec wielkopolski, ułan Szwadronu Nadgoplańskiego Marian Głowacki.

Po złożeniu przysięgi Szwadron wraz z sztandarem do koszar, gdzie odbył się obiad i zabawa ułańska w kasynie. Na uroczystości robiono zdjęcia. Szwadron liczył 120 szabel, koni było więcej.

Konne patrole krążyły po mieście i okolicach Inowrocławia, w obawie przed tworzącymi się bandami, które napadały i rabowały mienie państwowe i prywatne, zwłaszcza kolonistów niemieckich. Oddział żandarmerii konnej pod dowództwem wachmistrza Grobelskiego przejął później obowiązki policyjne w mieście.

W kwietniu 1919 r. nastąpiła likwidacja Szwadronu z rozkazu Naczelnego Dowództwa Wojsk Wielkopolskich. Ułani przeszli do Drugiego Pułku formowanego w Biedrusku koło Poznania, kilku przeniesiono również do artylerii, a także Trzeciego Pułku Żółtych Ułanów w Gnieźnie. Konie odesłano do artylerii w Poznaniu, kilka do straży granicznej, a najlepsze wierzchowce zabrał Sztab Główny w Poznaniu.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, źródła: M. Głowacki, Szwadron Nadgoplański w Powstaniu Wielkopolskim na Kujawach, Wspomnienia ułana z 1919 r., Strzelno 1984 r., Fot. 1) powstaniec wielkopolski i ułan Szwadronu Nadgoplańskiego Marian Głowacki - autor, 2) Mieczysław Słabęcki, kawalerzysta, powstaniec wielkopolski; F. Nowicki, Udział kruszwiczan w Powstaniu Wielkopolskim, w: Kruszwica Zarys Monograficzny, pod red. J. Grześkowiak, Toruń 1965., L. Tokarski, J. Ziołek, Wspomnienia Powstańców Wielkopolskich, Szwadron Nadgoplański w walkach o oswobodzenie Kujaw, opowiada J. Głowacki, Poznań 1978, s. 57-66.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz