wtorek, 11 grudnia 2018

Kilka słów o Powstaniu Styczniowym 1863-1864 na Kujawach cz. II


Dowództwo Oddziału Drogi Żelaznej Warszawsko-Bydgoskiej, mające w swym zasięgu powiaty włocławski i gostyński (z siedzibą władz w Kutnie), mieściło się we Włocławku, przybył tam, jako jego szef mianowany 30 stycznia 1863 r. gen. major Nikołaj Masłow, pomocnik dowódcy 3 dywizji piechoty. W przybliżeniu szacować można, że we Włocławku w lutym 1863 r. było około 1200 bagnetów piechoty i około 140 szabel kozackich. Do tego można było doliczyć kilkadziesiąt ludzi konnej straży granicznej, czyli objeszczików. Dwustu ludzi stało w Brześciu. W najbliższych garnizonach – w Kutnie, pod pułkownikiem Surżynem zebrały się 4 roty 4. batalionu 16. ładoźskiego pułku piechoty oraz sotnia Kozaków; w Koninie, który podlegał dowództwu Oddziału Kaliskiego, pod pułkownikiem Helfreichem stacjonowały cztery kompanie 3. batalionu pułku ołonieckiego, 2 kompanie z 15. szlisselburskiego pułku piechoty, dwa eskadrony (szwadrony) mariupolskiego pułku huzarów, ośmiodziałowa bateria z 4. piechoty brygady polowej, 2. dywizji artylerii.

Mimo tak stosunkowo znacznych sił, skupionych na obwodzie Kujaw, w miarę przeciągania się walk przybywały nowe posiłki. Najpierw były to oddziały kierowane tylko na pewien czas, dla wsparcia określonej akcji. Przysyłano je z garnizonów położonych bardziej na wschód i południe Kujaw, a nawet z Warszawy. Później zaczęły napływać nowe jednostki, przybywające z głębi Rosji.

W końcu kwietnia 1863 r. gdy nastąpiła znaczna koncentracja sił powstańczych na południe od Gopła, a prowadzili działania bojowe, obok innych, Young de Blankenheim i Taczanowski, dla wzmocnienia sił Oddziału Kaliskiego wyprawiano z Warszawy grodzieńskiej gwardyjski pułk huzarów z czterodziałową baterią konną nr 3, z Łowicza trzy kompanie piechoty. Na ich miejsce przewidywano przesunięcia oddziałów z Warszawy i Modlina.

Przewaga liczebna i w uzbrojeniu sił rosyjskich nad powstańczymi była zdecydowana, nie mówiąc już o wyszkoleniu i jednolitości wyposażenia oraz o zawodowej kadrze. Jak więc było możliwe, że powstańcy nękali garnizony rosyjskie? Były one początkowo na obrzeżu terytorium Kujaw i dotarcie na teren, gdzie pojawiła się jakaś partia powstańcza, wymagało czasami kilku dni forsownych marszów. Do tego nie było żadnych poważniejszych sił od zachodu, od granicy pruskiej. Przez pewien czas we Włocławku brakowało artylerii, a kawaleria była nieliczna. Dużo czasu zajęło dowódcom rosyjskim przyjęcie schematów wojny z partyzantami. Sporym udogodnieniem była pomoc cywilów, którzy informowali o ruchach wojsk carskich, dając czas do zaplanowania następnych posunięć przez partie. Sprzyjał również teren, a także znalazło się kilku przywódców ze sporym talentem strategicznym. Sytuacja zmieniła się jesienią 1863 r. Prusacy wzmocnili posterunki graniczne, armia carska wyposażyła oddziały w jazdę, spadły represję na mieszkańców Kujaw.

Historycy podzielili walki na Kujawach na pięć etapów: I) luty – marzec 1863 r., II) kwiecień – początek maja tr., III) koniec maja – czerwiec tr., IV) drugie półroczne 1863 r. i początek 1864; V) przedwiośnie 1864 r. Pierwszy etp to działania partii Kazimierza Mielęckiego i epizodyczna kampania kujawska Ludwika Mierosławskiego. Drugi etap to efektowna wyprawa Leona Young de Blankenheima i pierwsza kampania Edmunda Taczanowskiego. Etap trzeci obejmuje skuteczne działania Edmunda Calliera. Etap czwarty to czasy, gdy wygasają akcje prowadzone w większym stylu, liczne nadal są drobniejsze epizody, choć i ich w miarę upływu czasu było coraz mniej. Piąty był okresem ostatnich, w końcu nieudanych, prób wznowienia powstańczych walk zbrojnych na Kujawach wczesna wiosna nowego, 1864 r.

Na terenie Kujaw, również w okolicach Kruszwicy walczył między innymi Young, Solnicki, Seyfried i Kazimierz Oborski Plan powstańców styczniowych był prosty, nękać wroga, zepchnąć ich w stronę jeziora Gopła. Dowódca rosyjski Nelidow wyszedł z Piotrkowa i posuwał się na południe, na spotkanie sił polskich, nic o tym nie wiedząc. Otrzymał wiadomość, że w lasach pod Nowa Wsią są powstańcy. Nie miał pojęcia jaką siłą dysponowali, bo raczej nie zaryzykowałby ataku. Rosjanie weszli w las, rozpoczęła się pięciogodzinna bitwa na przestrzeni 10 kilometrów. Young poderwał ludzi do bitwy. Gdy atak jazdy polskiej nie powiódł się, wprowadzona została do boju piechota. Jedna z kolumn polskich nacierała wprost, inne starały się zajść od wschodu, od strony Gopła, pozostając w obwodzie. Ten schemat natarcia polskiego będzie powtarzał się w ciągu całej bitwy, a celem jego będzie zepchnięcie przeciwnika ku jezioru, gdzie można by go było ostatecznie rozbić. Po bardzo zaciętej walce siły Nelidowa (Rosjanie) musiały opuścić las, następna ich linia obrony rozciągała się wzdłuż drogi, równoleżnikowo idącej przez Nową Wieś. Tym samym Young nacierał z flanki wschodniej, Oborski w centrum, a od zachodu atakowała jazda Solnickiego. Young i tym razem ruszył z zapałem do przodu pierwszy, z zamiarem obejścia przeciwnika, ale gęsty ogień zatrzymał jego natarcie. Francuz trafiony został stożkowa kulą, ale nic mu się nie stało, kula utknęła w słowniku francusko-polskim, jaki nosił przy sobie.

Tymczasem partia Oborskiego otworzyła ogień tyralierski, a jazda Solnickiego (ten został ranny) ruszyła do nagłego ataku na prawe skrzydło Rosjan. Jej powodzenie podtrzymała piechota i Rosjanom nie pozostało nic innego, jak władować się na podwody i umykać drogą, którą rano przyszli, to jest na wieś Szewce i dalej na Piotrków Kujawski. Powstańcy ruszyli za nimi w pogoń. Już za Szewcami, a więc w pobliżu Piotrkowa powstańcy ponowili atak. Rosjanie wprawdzie go powstrzymali energicznym ogniem jednej z kompanii, ale gdy ich tyły zajechała kawaleria polska, która na czas pewien zagarnęła nawet wozy z rannymi, Nielidowowi spychanemu ku północnemu zachodowi nie pozostało nic innego jak przejść pod wieczór granicę pruska. Tam oczekiwał nań szwadron ułanów pomorskich pod majorem Schmidtem. Rosjan było 380 piechurów i 116 konnych oraz 12 wozów z rannymi i 5 jeńców. Dnia 28 kwietnia 1863 r. dotarli oni do Inowrocławia. Następnie doszli do Podgórza, skąd 10 ciężko rannych żołnierzy odesłano do szpitala wojskowego w Toruniu, reszta do Włocławka powróciła 30 po południu. Bitwa pod Nowa Wsią, a zwłaszcza jej finał po pruskiej stronie kordonu odbiły się głośnym echem w prasie europejskiej, co opozycji liberalnej w sejmie pruskim dało okazję do ataku na politykę Bismarcka.

Bitwa ta należała do najzaciętszych starć, stoczonych na Kujawach w czasie powstania styczniowego. Uczestniczyło w niej łącznie ponad dwa tysiące zbrojnych. Zginęła 12 Rosjan i przyznawali się oni do 22 rannych, choć tych zapewne było więcej. Polaków zginęło 24, a 26 było rannych, w tym również śmiertelnie. Wielu oficerów polskich otrzymało za tę bitwę awanse. Bohaterem bitwy był młody dowódca Young de Blankenheim, odważny i zdecydowany poprowadził polaków do zwycięstwa. Bitwa z 26 kwietnia była motorem, który wzmocnił oddziały powstańcze nowymi rekrutami. Lokalny sukces głosiła również prasa zachodnioeuropejska. Zmęczeni zwycięzcy spod Nowej Wsi i Szewiec cofnęli się na południe, na nocleg do Słomkowa.

Opracowanie Bartłomiej Grabowski, na podstawie publikacji dotyczących powstania styczniowego pod. red. Sławomira Kalembki. Fot. Young de Blankenheim (1837-1863) dowodził w bitwach kujawskich, w czasie powstania styczniowego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz