niedziela, 25 stycznia 2026

Bitwa pod Golubacem i śmierć starosty kruszwickiego i spiskiego Zawiszy Czarnego

Na przełomie roku 1427 i 1428 Zawisza Czarny, prawdopodobnie na zlecenie Zygmunta Luksemburkiego, prowadził akcję werbunkową przed kolejną wyprawą wojenną. Być może nawet otrzymał za to stosowne wynagrodzenie. Znów bowiem wyruszał u boku cesarza w bój. Celem tej krucjaty była ponownie Turcja, do której z Luksemburczykiem zawitał już wcześniej w 1408 r. Najpierw jednak, jeszcze w 1427 r., wyprawili się na Wołoszczyznę.



Potem przyszedł czas na wyprawę przeciwko Turcji. Jak podaje Jan Długosz, serbski książę Stefan Łazarović raczył odsprzedać ją Turkom. Kłopot w tym, że cesarz uważał, że należy się ona jemu. Wybrał się zatem „jak po swoje”, oczywiście ogłaszając kolejną krucjatę przeciwko niewiernym. Udało mu się nawet zgromadzić armię liczącą kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy. Wielki książę Witold przybył z Rusinami. Wraz z Zawiszą nadciągnęli rycerze z Polski. Oprócz nich w armii reprezentowane również były inne nacje: Niemcy, Węgrzy, Czesi, Serbowie i Wołosi.

W początkowej fazie wyprawy przeciw Turkom wojska Zygmunta Luksemburczyka liczyły w maju 1428 r. kilkadziesiąt tysięcy. Szli rycerze z Węgier, Niemiec, z Czech, Serbii, Wołoszy. Rusinów prowadził książę Witold. Zawisza Czarny prowadził rycerzy z Polski. W tej armii były też wojska najemne z innych krajów. Początek wyprawy był pomyślny. Flota chrześcijańska na Dunaju rozbiła Turków i uszkodziła umocnienia twierdzy Golubac (Gołębiec), która broniła wejścia w głąb terytorium zajętego przez Turków. Sułtan Murad I dość szybko przybył twierdzy na ratunek i wówczas losy wyprawy poczęły się odwracać na niekorzyść wojsk Zygmunta Luksemburczyka.

Na Dunaju flota Luksemburczyka zadała Turcji ciężkie straty. Uszkodzone zostały także umocnienia broniące dostępu do twierdzy Golubac. Podjęto nawet próbę jej oblężenia, jednak bezskutecznie.

W międzyczasie z odsieczą przybył sułtan Murad II. Sytuacja dla Zygmunta Luksemburskiego oraz jego żołnierzy stała się nie do pozazdroszczenia. Cesarz zrozumiał, że musi zacząć negocjować. Udało mu się uzgodnić ze stroną turecką, że wolno mu będzie odstąpić od oblężenia, a następnie przeprawić się przez Dunaj na lewy brzeg. Wszystko szło dobrze aż do ataku tureckiego na wojsko Luksemburczyka. Jego armia wycofywała się.

Część sił króla szczęśliwie zdążyła się już przeprawić przez rzekę. Ale wielu żołnierzy zginęło w wyniku tego ataku. Jeszcze inni utonęli. Spora część zapewne poszła w niewolę. Zygmunt Luksemburski uratował skórę.

W zamieszaniu związanym z odwrotem słuch o Zawiszy Czarnym zaginął. Nikt nie wiedział, co się właściwie z nim stało. Jako że armia Luksemburczyka przegrała bitwę, nie mogła tak po prostu udać się na miejsce i poszukać jego ciała. Pierwsza wzmianka o słynnym rycerzu pojawia się nie w oficjalnej korespondencji prowadzonej przez władców, ale w liście magistra Sigfrida Degenberga do wrocławskiego prepozyta Jana Strelena. Pisze on, że polski rycerz — Zawisza dostał się do niewoli. Sam Zygmunt miał negocjować jego wykupienie, lecz nie udało mu się uwolnić swojego wiernego towarzysza broni.

Nic nie wyjaśniał również list Luksemburczyka do księcia Witolda. Król pisał, że jego ludzie nie zebrali konkretnych wiadomości na temat Zawiszy. Zwrócił się też z prośbą o zaopiekowanie się rodziną rycerza. Przeznaczył na ten cel 300 florenów rocznie na rentę dla żony i dzieci Zawiszy.

Witold, o czym świadczą jego listy, był przekonany o śmierci legendarnego rycerza. Taką samą opinię prezentowali kronikarz czeski, węgierski, a nawet kanclerz Zygmunta Luksemburskiego Kasper von Schlick. Wielu współczesnych o śmierć Zawiszy obwiniała właśnie Luksemburczyka.

W polskich źródłach bezpośrednio po wydarzeniach z Golubaca temat losów Zawiszy w ogóle się nie pojawia. Pierwszą informacją jest dopiero wiersz „Epitafium Zawiszy Czarnego” autorstwa Adama Świnki. To właśnie w tym utworze po raz pierwszy pojawia się znany w kontekście śmierci rycerza motyw: Zygmunt miał poprosić go, by odpuścił, jednak ten postanowił walczyć, w wyniku czego zginął, a jego głowa została odcięta i wręczona sułtanowi.

Jan Długosz napisał, że Zygmunt przysłał po Zawiszę łódź, ale honorowy rycerz odmówił, mówiąc: „nie ma takiej łodzi, która by mogła przewieźć honor Zawiszy”. Podobnie przedstawił to wydarzenie Jacek Komuda w książce „Zawisza. Złamany półksiężyc”.

Długosz twierdził, że Zawiszę pojmali Turkowie. Wzięli rycerza za księcia lub króla. Po drodze do sułtana pokłócili się i jeden z nich miał ściąć głowę Zawiszy.

Przekaz Jana Długosza jest o kilkadziesiąt lat późniejszy od momentu domniemanej śmierci Zawiszy. W międzyczasie, jak się wydaje, światła dziennego nie ujrzały żadne nowe pisma, listy czy dokumenty, które rzucałyby na tę sprawę nowe światło. Zagadką jest również to, skąd pewne szczegóły zaczerpnął Adam Świnka? Może się zresztą wydawać, że to, co napisał Długosz, jest w zasadzie wzbogaconą o różne detale wersją Świnki. A zatem… fikcja literacka? A może nieznane nikomu wcześniej fakty?

W tym kontekście należy zacytować fragment książki Beaty Możejko, Sobiesława Szybkowskiego i Błażeja Śliwińskiego, którzy sugerują, że „poprzeć trzeba jednak stanowisko mniejszości, która wątpi, by o śmierci Zawiszy Czarnego polski kronikarz dysponował specjalnymi informacjami nieznanymi jego poprzednikom”. Aczkolwiek wielu kronikarzy późniejszych od Długosza, jak np. Marcin Kromer, oraz historyków przyjęła jego wersję wydarzeń za najbardziej prawdopodobną.

Inna wersja podaje, że Zawisza wykonał atak samobójczy, ruszając na wroga z giermkami. Zdaniem Franciszka Ziejki stało się to ważnym elementem jego późniejszej legendy.

Co stało się z ciałem Zawiszy Czarnego — również nie wiadomo. Pobojowiska przeszukać się nie dało. Dokładnych informacji brak. Można tu jedynie przytoczyć ponownie wersję Adama Świnki, według którego ciało bohatera wydano na żer „okrutnym dzikom i ptactwu”. Znacznie bardziej cywilizowaną alternatywę podaje Długosz, który uważał, że rycerz doczekał się pochówku w wykonaniu miejscowej ludności. Zapewne po odarciu ze wszystkiego, co mogło mieć jakąkolwiek wartość — przed wszystkim ze zbroi.

Niektórzy historycy wskazują możliwe lokalizacje grobu Zawiszy. Na przykład Stanisław Orzechowski wymienia znajdujący się obecnie w Chorwacji Szmiechyrowy Hrad. W Polsce Zawiszę symbolicznie pożegnano w listopadzie 1428 r. Uroczystość pogrzebową zorganizowano w krakowskim kościele franciszkanów. W elegii na śmierć Zawiszy Adam Świnka zawarł taką oto sentencję, którą wspomina Irena Styczyńska: „Lśni twój herb, ale twoje nie leżą tu kości, Zawiszo Czarny, sławy wieczystej rycerzu”.




Źródła: B. Grabowski, Zawisza Czarny herbu Sulima. Starosta kruszwicki i spiski. Kruszwica 2026; J. Kisielewska, W służbie ojczyzny, Kraków 1924; B. Możejko, S. Szybkowski, B. Śliwiński, Zawisza Czarny z Garbowa herbu Sulima, Wyd. WiM, Gdańsk 2003; I. Styczyńska, Zawisza Czarny z Garbowa — herbu Sulima, „Almanach Sądecki”, nr 1/2001; F. Ziejka, „Polegaj jak na Zawiszy”, „Pamiętnik Literacki”, nr 1/1984.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz